Wino domowe czy półprzemysłowe?

Wino domowe czy półprzemysłowe?

Z winiarstwem, podobnie zresztą jak z całą masą innych pasji, stała się rzecz nieciekawa. Dziś już bowiem coraz rzadziej można mówić o domowym wyrobie alkoholi. Wino domowe staje się produktem technologii przemysłowej na mniejszą skalę, ale czy to dobrze?

Wino z laboratorium

Firmy winiarskie badają każdą partię wina chemicznie i fizycznie. Dawniej wystarczał doskonały nos, ale przepisy i chęć dorównania jakimś bliżej nieokreślonym ideałom sprawiły, że zamiast nosa, używa się spektrometrów i innych urządzeń o niewypowiadalnych nazwach. Fakt, że spora część takich technologii staje się coraz tańsza, a miniaturyzacja pozwala na ich stosowanie w coraz bardziej ograniczone przestrzeni, sprawia, że także domowe piwniczki zamieniają się coraz bardziej w laboratoria.

Alegoria wędkarstwa

Winiarstwo w jednym jest bardzo podobne do wędkarstwa. W tym ostatnim sporcie, odkąd pojawiły się elektroniczne czujniki brań, samozacinające zestawy i automatyczne kołowrotki, bardziej dopasowany byłby termin polowanie, a nie sport. W winiarstwie, w którym coraz więcej operacji można zautomatyzować i powierzyć komputerom, dzieje się podobnie – to już produkcja, a nie hobby.

Projektowanie wina

Jedna rzecz nie zmieniła się od dawna. Chodzi o projektowanie wina. Cała sztuka polega bowiem na tym, aby jeszcze przed przeniesieniem owoców do kadzi, zaplanować smak trunku, jego wygląd, a w związku z tym również zaopatrzyć się w odpowiednie składniki i w prawidłowy sposób przygotować produkcję.

Zaczyna się od wyboru surowców, które dadzą wymarzony smak, a później należy dobrać parametry fermentacji i dojrzewania w taki sposób, aby drożdże miały czas na pracę, wino na oddychanie, a wszystkie możliwe związki chemiczne na wejście w tysiące reakcji, których efektem będzie skomplikowana mikstura zwana bukietem.

Dawniej projektowanie odbywało się na podstawie intuicji, doświadczeń i przewidywań. Dziś coraz częściej jest to niestety powielanie receptur. Piszę „niestety”, ponieważ Twoje wino na tym traci. Jasne, korzystanie z szampańskich drożdży ma jakiś sens, ale gdyby w Szampanii wykorzystać drożdże toskańskie, to powstałoby jakieś białe Brunello, a nie szampan. Trzeba umieć poruszać się w gąszczu doskonałych produktów, które wręcz gwarantują udany smak wina, oraz w meandrach smaków indywidualnych. Bo jeśli skorzystasz z gotowej receptury, powielisz ją krok w krok, nie otrzymasz indywidualnego smaku wina, który mógłby być Twoją chlubą.

Wygląd ma znaczenie

Na ocenę wina wpływa też jego wygląd. Nie ma natomiast absolutnie żadnego powodu, aby nie zadbać również o wygląd butelek. Obecnie często dekoruje się je kapturkami termokurczliwymi różnych rozmiarów. To łatwa i szybka metoda, ale również nie można tu mówić o cechach indywidualnych.

Jeśli chcesz stworzyć wino doskonałe na prezent, zainteresuj się trochę sztuką decoupage albo scrapbookingu. Nadanie butelkom indywidualnego charakteru, innego niż można to zrobić za pomocą kupnych materiałów w kilka sekund, podniesie ocenę wina i poprawi jego smak, ponieważ smak wina zależy od atmosfery. Pamiętaj o tym niezależnie od tego, ile wina produkujesz, jaką metodą i jaki przyświeca Ci cel. Wina od zawsze uchodziły za trunek prestiżowy. Ich cechą charakterystyczną jest niepowtarzalność – właśnie na tej podstawie wyznacza się wszystkie apelacje winiarskie. Idź więc tropem niepowtarzalności i własnych marzeń o doskonałym winie, podanym tak, jak lubisz, wyprodukowanym według Twojej własnej receptury. I radość, i duma będą wtedy większe, niż jeśli tylko przejdziesz może i atrakcyjną, ale utartą ścieżką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *