Nie ma wina bez leżakowania

Nie ma wina bez leżakowania

Leżakujące butelki z winem
Leżakujące butelki z winem

Produkcja wina w domu jest o tyle trudna, że trunek ten wymaga dość specyficznych warunków do dojrzewania. Niestety w przeciętnej piwnicy takich warunków nie ma, ale nie jest to jedyny problem. Wielu winiarzy, starząc swoje trunki, popełnia podstawowy błąd i nie kontroluje efektów.

Nie upieraj się

Wino, podobno, im starsze, tym lepsze. Jest coś na rzeczy, bo zdecydowanie różne są smaki tego samego wina, które leżakowało przez kilka miesięcy, kilka lat czy ze dwie dekady (o ile w ogóle ma taki potencjał starzenia, a to przecież nie jest wcale takie oczywiste). Gdyby zresztą smaczne były tylko wina kilkunastoletnie, to pojęcie „win młodych” w ogóle by się nie ostało, chyba że jako opis pewnego specyficznego błędu winiarze, a przecież młode wina nie tylko się produkuje i sprzedaje, ale w pewnych okolicznościach nawet uznaje się je za idealne do podania, na przykład do wybranych potraw.

Nie ma się co upierać przy tym, że kolejne kilka miesięcy w butelce poprawi smak lub zapach wina. Tak wcale być nie musi, tym bardziej że wyrafinowane, złożone smaki nie każdemu odpowiadają. Wina trzeba się przecież nauczyć, a znacznie łatwiej to osiągnąć, jeśli zacznie się od nieco mniej skomplikowanych bukietów.

Na spróbowanie

Wina najczęściej butelkuje się w dużych butelkach o pojemności 0,7-0,9 litra. Jednak w dobrym sklepie można kupić też butelki minibarkowe o pojemności 170-215 ml, w których mieście się przecież jedna (mniejsza lub większa) lampka wina. Takie butelki mogą się przydać nie tylko w hotelach, ale i w każdej piwniczce. Zauważ, że nie trzeba ich wiele, żeby przygotować sobie coś w rodzaju partii testowej. Butelkując wino, zacznij od napełnienia na przykład 24 takich butelek, co pozwoli Ci później na kontrolę smaku, wyglądu i aromatu wina przez ponad dwa lata (bo załóżmy, że na pewno wino powinno leżeć z sześć miesięcy). Otwierając jedną butelkę na miesiąc, będziesz w stanie wychwycić wszystkie różnice, jakie zachodzą w smaku trunku wraz z upływem czasu. Nie będzie niczym złym, jeśli swoje uwagi, spostrzeżenia czy opinie zapiszesz gdzieś, żeby później łatwo je było odtworzyć. Dzięki temu będziesz uczył się wina, a jednocześnie pojmiesz sens leżakowania, bo ten zawsze jest trudny do uchwycenia, szczególnie dla początkujących winiarzy – po prostu każdy przyjmuje, że wino ma leżeć, bo wtedy zaczyna lepiej smakować. Dopiero jednak, kiedy przekonasz się o tym, co konkretnie w winie się zmienia, możesz w pełni zrozumieć, co to oznacza.

Idealna receptura

Winifikacja kończy się wraz z nalaniem wina do kieliszka. Przez ten cały czas może się zmieniać smak wina, a zmiany te nie zawsze są korzystne. Każde wino osiąga dojrzałość w określonej chwili i w danym momencie smakuje najlepiej. Jeśli rozpiszesz w ten sposób wszystkie swoje trunki, zrozumiesz, jaka jest zależność między czasem a bukietem, będziesz w stanie podać wino wtedy, kiedy jest ono zdecydowanie najsmaczniejsze. Oczywiście można to roić na wyczucie albo korzystając ze standardowych przepisów, ale pamiętaj, że wyczucia i wprawy nabiera się z czasem, a standardowa receptura jest niewiele warta, jeśli zmienisz choćby odmianę owoców, z których robisz wino albo producenta drożdży, nawet jeśli będzie to grzyb tego samego szczepu.

Znalezienie idealnej receptury jest nieosiągalnym celem każdego winiarza. Nie można tego nigdy zrealizować, bo to zwyczajnie niewykonalne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby z każdą partią być coraz bliżej ideału. Na pewno docenią to wszyscy, którzy spróbują Twojego wina i oczywiście Ty sam, niekoniecznie zresztą tylko z powodu smaku – nagrodą jest już sama satysfakcja z sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *