Skąd piwo w Polsce?

Skąd piwo w Polsce?

Gdzieś między starożytnym, mętnym i niezbyt smacznym piwem, a trunkiem doskonałym, pochodzącym ze średniowiecznych browarów klasztornych, musiał nastąpić moment, w którym Słowianie nauczyli się warzenia piwa. Kiedy to było, dokładnie nikt nie wie, ale można mniej więcej odtworzyć jak się to działo.

Przede wszystkim słód

Słód
Słód

Bez chmielu dało się piwo produkować, ale bez słodu nie. Być może Słowianie sami odkryli, że słód mogą wyprodukować z praktycznie dowolnego zboża. Najczęściej jednak wybór padał na jęczmień, proso i orkisz (odmiana pszenicy). Tak zresztą pisał nawet Gall Anonim, który zauważał, że polski klimat na uprawę winogrona nie pozwala, więc wina tu nie ma, ale zamiast niego jest piwo, które podaje się wszystkim: i prostym kmieciom i królowi. Zresztą na postrzyżynach Siemowita, syna Piasta, również podawano piwo i to podobno mocno sfermentowane.

Dodatek chmielu

Chmiel rósł w stanie dzikim, jednak dzikie odmiany nie były optymalnym rozwiązaniem. W Polsce bowiem szyszki chmielu, jak uważano, nie dojrzewają właściwie, więc nie zapewniają odpowiednich walorów smakowych. Dobry jakościowo chmiel rósł w Czechach, ale tutaj pojawiał się pewien problem. Otóż u Czechów z próbę wywozu nasion lub sadzonek karano śmiercią, natomiast import szyszek był nieopłacalny – dążąc do redukcji kosztów produkcji piwa, każdy browar chciał mieć własny chmiel, ale pochodzący od najlepszych czeskich pnączy. Jak wiadomo, nie da się jednak długo egzekwować takiego zakazu, tym bardziej że chmiel samorzutnie rozprzestrzenia się dość łatwo. Oczywiście jeśli już ktoś ukradł czeski chmiel, to się tym nie chwalił, a swojego pilnował nie mniej zazdrośnie niż poprzedni właściciele, więc trochę czasu musiało minąć, zanim każdy dostał swoją sadzonkę lub nasiona.

Tak czy inaczej, to właśnie dzięki Słowianom chmiel rozprzestrzenił się jako „przyprawa” do piwa w naszej części świata. Gdyby nie nasi przodkowie, to biedni Niemcy do dziś jedliby golonkę w piwie bez chmielu. Paskuda.

Królowie piwa

Chmiel
Chmiel

Polskie piwo, o czym z historii na pewno się nie dowiesz, było uznawane za jedno z najsmaczniejszych w Europie. Nawet sam cesarz niemiecki napisał o Polakach, że „wina nie mają ani go nie szukają, gdyż zapobiegliwie przyrządzone miodne napoje i piwo przewyższają wina falernijskie”. To jeszcze drobiazg – Leszek Biały poszedł na całość i brakiem piwa wytłumaczył papieżowi (a pamiętaj, że to był przełom wieków XII/XIII i byle kto papieżowi okoniem stawać nie mógł) swoją nieobecność na wyprawie krzyżowej. Bo wszak rzeczywiście – w rejonie dzisiejszego Izraela, piwa wtedy wcale nie znano. Co jeszcze dziwniejsze – papież dyspensy udzielił.

Pochwały polskiego piwa znajdują się w zasadzie we wszystkich źródłach pisanych aż po XV wiek. Jest to zapewne zasługą chmielu, ponieważ w Polsce zaczęto stosować go na długo przed państwami zachodnimi, więc cesarz niemiecki musiał być zachwycony, a gdyby znał sekret niezwykłego smaku, to zapewne raz-dwa na granicy stałyby wojska niemieckie i albo zabraliby nam chmiel, albo połowę terytorium razem z chmielem i jego suszarniami (bo i takie istniały już na początku XIII wieku, a pewnie i wcześniej).

Tak oczy owak, polskie piwo narodziło się szybko, szybko też zdobyło uznanie. Dziś pielęgnuje się tradycję piwowarstwa, a robi się to nie tylko w dużych browarach na skalę przemysłową, ale przede wszystkim w setkach browarów lokalnych i nieokreślonej bliżej liczbie domów, gdzie piwosze sami sobie przygotowują złocisty trunek ze składników wyselekcjonowanych staranniej, niż mogli to zrobić jacykolwiek właściciele browarów na przestrzeni dziejów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *